Podobno najciemniej pod latarnią... I święta prawda. Jak można mieszkać 10 minut drogi samochodem od takiej imprezy i dopiero w tym roku pojechać pierwszy raz? Trzeba się nazywać "JA".
Jarmark Jadwiżański w Zamku w Leśnicy. Polecam!!!!
Można było skosztować średniowiecznych przysmaków, między innymi "kutasików" czyli staropolskich hot-dogów;)))
Córunia próbowała sił w kaligrafii...
w formowaniu garnków...
Z prawdziwą przyjemnością posłuchaliśmy pasjonatów średniowiecznych rytmów i melodii... Brzmieli niesamowicie! Nie żałowaliśmy dukatów za demo;)
Oczywiście Juniorzy musieli przymierzyć zbroję...
lub chociaż potrzymać miecz...
Ale i tak wszyscy czekali na...
Pokazy walk rycerskich na żywo!!!
Na koniec wbiliśmy pineskę w naszą okolice na mapie Wrocławia.
Córcia przyznała później, że uwielbia takie imprezy...
Ja też!!!
Pozdrawiam
Maremi
Witaj, przeczytałam dziś całego Twojego blogga, na pewno będę do Ciebie wracać. Powodzenia.
OdpowiedzUsuńPiszesz interesująco , z humorem, na luzie...czyta się to bardzo miło.
Może kiedyś w końcu się odważę i zacznę pisać tez...na razie jestem tylko obserwatorem.
Bardzo dziękuję za miłe słowa. w sprawie pisania to jeszcze nie jest to, co bym chciała, ale się uczę;)
UsuńPozdrawiam.