Zabawa była znakomita. Córunia dzielnie zagniatała ciasto. Rączki bolały, ale nie poddała się.Ugniatanie, wałkowanie...
...wycinanie z tajemniczych szablonów, pieczenie...
...dekorowanie (uwaga lokowanie produktu:)...
...mieszanie tajnych składników na kolorowy lukier, zrobiony własnoręcznie przez mamusię, a co!...
I nareszcie są. Kruche ciasteczka według przepisu
. Portret Mikołaja autorstwa mojej Pociechy.
Część udekorowanych ciasteczek, w tym Mikołaje i głowy reniferów.
Poczęstunek dla Mikołaja i renifera. Mleczko Córunia podgrzawała osobiście, widać jak na kubku pojawia się ukryty świąteczny obrazek... Marchewki akurat w domu dla reniferów nie było, ale jabłuszko się znalazło.
Mikołaj zjadł ciasteczko, nadgryzł bałwanka, wypił prawie całe mleko!!! Ale co ten renifer narobił!!!??? Kawałki jabłka leżały nawet na podłodze!!!!
Córka, ani przez chwilę nie wyszła z roli. Już sama nie wiem czy Ona w końcu wierzy, czy nie wierzy?
Pozdrawiam
Maremi











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz