Pogoda nijak nie
sprzyjała, ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, więc
skorzystałam z tej nadarzającej się okazji, aby po raz pierwszy w życiu
odwiedzić Berlin!!!! Długo by pisać o biurze podróży, które dało nam
beznadziejną przewodniczkę... Niech o wszystkim zaświadczy fakt, że najpierw
lataliśmy po pałacach i ogrodach w Poczdamie i na obrzeżach Berlina , a jak już wszyscy byli wykończeni
fizycznie i psychicznie (głównie niekompetencją kobiety), to podjechaliśmy pod mur
berliński. W końcu tylko ja z nieliczną grupą zdecydowaliśmy się przespacerować wzdłuż niego.
Ale "Veni, vidi, vici" jak mawiał Juliusz Cezar;))))
Zapraszam więc na mój subiektywny spacer po Berlinie
1. Brama Brandenburska of course!!
2. Wspomniany wcześniej MUR - no jak mogłam odmówić sobie zobaczenia tego trabanta??????
Jak mogłabym nie zobaczyć "na żywo" słynnego pocałunku Breżniewa z Honeckerem???????
Polski akcent na murze - chyba raczej wandalizm - napis Warszawa na plecach postaci.
Wandalizmu na murze nie brakuje, w sumie jestem zszokowana. Cała jedna
strona tego pomnika dawnej epoki i historii jest galerią nowoczesnego malarstwa ulicznego, chyba tak mogę to nazwać,
rysunki są niezwykłe, wyobraźnia artystów ogromna, ale obok całe mnóstwo
dodatkowych chuligańskich tekstów, rysunków, napisów sprayem itp.Wystarczy spojrzeć na te dwa fragmenty...
Zresztą
kawałki muru rozstawione są po całym mieście z przymocowanymi do nich
tabliczkami, kto jest właścicielem "kawałka" i z informacją, że nie
wolno niszczyć - ten fragment ze zdjęcia poniżej stoi przed restauracja.
Właściciel restauracji = właściciel kawałka muru.
3. Na następnym zdjęciu Sanktuarium poświęcone Świętej Jadwidze Ślaskiej, tzn. Hedwidze;), czyli naszej wrocławsko - trzebnickiej. Bardzo zdziwiła mnie informacja, że była tak ważna dla berlińczyków. Jej kult jest tam bardzo nadal żywotny, dowodem na to Jej bazylika wystawiona praktycznie w środku Berlina. No, ale w końcu Jadwiga pochodziła z Bawarii...
4. Do Muzeum Pergamońskiego nie weszliśmy, ale to już plany na przyszłość dla mojej Rodzinki...
5. Wzdłuż Sprewy rozstawili się artyści, rękodzielnicy. Niezwykłe były ich dzieła.
6. Berlińskie niedźwiedzie - symbole miasta są wszędzie!!!
7. Załapaliśmy się także na protesty przed ambasadą Rosji: zwolenników ataków na Syrię i samych Syryjczyków prostujących przeciwko akcji Moskwy.
Przyznam, że przechodziliśmy tamtędy ocierając się symbolicznie o ten konflikt i problem. Siedząc w domu i oglądając wiadomości ta sprawa jest mimo wszystko dosyć odległa, a tam była tuż, tuż...
8. Zupełnie przypadkowo trafiliśmy na Muzeum Madame Tussauds- kolejka była ogromna, bilety drogie, ale...
W środku postaci z Gwiezdnych Wojen!!!! A ja nie mogłam tam wejść!!!! O nie!!! Następnym razem sobie nie podaruję...
A Marylin tak zachęcała...
9. Kolejne ślady po MURZE
Tędy przebiegał.
10. Bundestag
11. Muzeum Ofiar Holokaustu - sam pomysł architektoniczny wydaje się dziwny...
...ale wchodzenie między te bloki skalne, obniżanie się poziomu...
jest coraz bardziej poruszające...
sami oceńcie.
12. Charlottenburg -prawie jak Wersal.
Najbardziej zachwycił mnie pałacowy ogród!
To tyle jeśli chodzi o mój subiektywny spacer po Berlinie.
Pozdrawiam
Maremi