wtorek, 9 lutego 2016

52 książki w 2016 roku.

       
         
      O akcji "52 książki w 2016 roku" czytałam już kilkakrotnie na różnych blogach. Spróbuję się dołączyć, bo świat książek uwielbiam, ale nigdy nie prowadziłam statystyki, ile ich czytam.
A czytam na okrągło, ciągle, stale, czasami po 2-3 książki jednocześnie. Najwięcej podczas wakacji - wiadomo. Z niektórych rezygnuję po kilkunastu stronach, a niektóre czytam  po kilka razy i nadal do nich wracam. 
     Ostatnio na wakacjach odkryłam czytanie w PDf -ie na komórce!!! Czytało mi się lepiej niż na tablecie! Taka forma była idealna na wakacje, bo książki nie dobijały kilogramów w walizce, tylko mb w komórce. 


     Ale wolę egzemplarze papierowe. Marzy mi się w domu prawdziwa biblioteczka, taka "prawdziwie prawdziwa" na całą ścianę, albo i pokój, a na razie poza jednym regałem  w saloniku, reszta jest poupychana po półkach mojego "gabinetu" (czytaj kącik w sypialni), u dzieci, między filmami - moja druga pasja, na dnie szafy - na serio! 
 
        
       A nadmiar wynoszę do pracy;) Książki dla najmłodszych trochę powydawałam rodzinie, trochę znajomym. Książki, z których sama wyrosłam;) oddałam na festyn dobroczynny - do dziś nie wiem jak stare Harlequiny (z początków serii!!!;))) można było sprzedawać po złotówce???!!! Poszły jak świeże bułeczki, myślę, że poszłyby i po 5 złotych. 

 
 

      Trochę zdziwiła mnie pani w szkolnej bibliotece moich dzieci - w podstawówce, do której zanieśliśmy około 20 książek, w których zaczytywały się dzieci, takich jak by je nazwać, dla  bardziej nowoczesnych czytelników  o Scooby - Doo i jakieś takie o detektywach dla młodszej młodzieży. Bibliotekarka rozdała je dzieciom, zamiast wciągnąć do stanu na wypożyczenia. Chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że kobieta nie widziała co robi... Dzieciaki się o te książki zabijały, więc gdyby były na stanie szkolnej biblioteki na pewno wzrosłoby czytelnictwo, ale no trudno - pocieszam się tym, że wzięły je dzieci, które je przeczytają. Tylko, że nie o taką darowiznę mi chodziło;(


        Czytam wszystko lub prawie wszystko. Mam ulubione książki z dzieciństwa - wszystko L.M. Montgomery, seria o Tomku Wilmowskim, Joe Alex, książki o Indianach (Tecumseh, Winnetou)... Sensacje typu Roberta Ludluma, Toma Clancy`ego. Przeminęło z wiatrem, Władca Pierścieni, Rodzina Whiteoków, Gra o tron, nawet seria Zmierzch, książki Moniki Szwai oraz mój ulubiony Harry Potter!!!:) Parę lat temu  wpadłam w Millenium.




         Czasami mam kilkutygodniową przerwę w czytaniu, bo za dużo innych rzeczy na głowie, ale zawsze do nich wracam, do książek, a one wiernie na mnie czekają i nigdy nie zawodzą. Na zdjęciach trochę książkowego bałaganu z Naszego Domku. 
       Zaczynam więc odliczanie... Postaram się opisać wszystko, co w tym roku przeczytałam już i przeczytam dopiero. Na pewno nie będą to baaaaardzo ambitne książki, ale takie, które mi się spodobały, bo "coś" w nich było, na pewno wspomnę o  bardzo już znanych i starych, do których ponownie wrócę, ale opiszę je po kolei.
Pozdrawiam
Maremi

1 komentarz:

  1. Przymierzalam się do tego wyzwania. Ale ostatnio glownie czytam literaturę dziecięcą:) Harrego uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń