W jednej z recenzji tej książki przeczytałam "polska „Gra o tron”". Trochę prawdy w tym
jest. Gra o tron toczy się w niej na okrągło, ale szczególnie zafascynowało mnie to,
że u Cherezińskiej – inaczej niż u Martina - chodzi o realne państwo, o nasze państwo, o konkretne
postaci historyczne, a nie o zupełną fantastykę. Zresztą fantastyka jest w niej także, oj bardzo
jest!!!
W niezwykły sposób wpleciona przez pisarkę w naszą polską historię. Orły i lwy... I cudowna Polska przedchrześcijańska, dawna wiara i jej pozostałości. Klimat rodem ze „Starej baśni” Kraszewskiego.
W niezwykły sposób wpleciona przez pisarkę w naszą polską historię. Orły i lwy... I cudowna Polska przedchrześcijańska, dawna wiara i jej pozostałości. Klimat rodem ze „Starej baśni” Kraszewskiego.
Zachwyca mnie też
to, jak autorka zapełnia białe plamy naszej historii. Sama nie zdawałam sobie
sprawy z tylu niewyjaśnionych wydarzeń, np.
tajemniczej śmierci Lukardis…. Vel Ludgardy – żony Przemysła II. Te wyjaśnienia są prawdopodobne, są uzasadnione. Cherezińska sprytnie lawiruje pomiędzy prawdą historyczną i swoimi próbami zapełnienia tych białych plam.
Zakochałam się
w świętej Kindze! Jest święta, jest
bardzo, bardzo, bardzo rzeczywiście święta. Wszyscy tak na nią patrzą i tak ją
traktują, a ona z tej swojej świętości nie robi sobie niczego wielkiego. „Porozciągałam
trochę naszego Władka” ! (Łokietka!!!) – i urósł, już nie nazywają go Karłem… O niezwykłościach w jej życiu mówi jak o plotkach z koleżankami. Wspomina
o rozmowach z Bogiem, jak o pogaduszkach z kolegą;) Mąż, Bolesław Wstydliwy, patrzy na nią jak na święty obraz.
Wspaniale się czyta o swoich rodzinnych stronach, w końcu mnóstwo wydarzeń w tej książce dzieje się na Dolnym Śląsku, w miejscach, które znam.
Wspaniale się czyta o swoich rodzinnych stronach, w końcu mnóstwo wydarzeń w tej książce dzieje się na Dolnym Śląsku, w miejscach, które znam.
Mimo że
momentami wiedziałam, co się stanie ( w międzyczasie sprawdziłam i uzupełniłam swoją wiedzę w cioci –wikipedii),
czytałam z zapartym tchem na dalszy ciąg, płakałam, gdy ginęli moi ulubieńcy i denerwowałam
się, gdy triumfowali źli!
Nie chciałabym zdradzać za dużo, zachęcam do przeczytania.
Książka jest rzeczywiście niezwykła!!! POLECAM z pełną odpowiedzialnością za słowa.
Pozdrawiam
Maremi

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz