niedziela, 21 czerwca 2015

I już po...

         Ponad miesiąc temu prezentowałam swoje "rękodzieło" jeśli chodzi o zaproszenia komunijne,
a dziś już jestem po. Po próbach, po uroczystości, po białym tygodniu, po wszystkim.... ufffff!
     Dużo zamieszania, dużo nerwów, ale wszystko w  kościele przebiegło pięknie i sprawnie, pogoda dopisała, wstrzeliliśmy się  idealnie pomiędzy sobotni upał i poniedziałkowy deszcz!

Córcia przejęta, mama równie, jeśli nie bardziej;)


   Sama uroczystość przebiegła sprawnie, dzięki naszemu proboszczowi, które troszkę dzieci "poćwiczył";)))

        Przyjęcie zorganizowaliśmy w ogrodzie przed domem z powodów metrażowych. Domek nasz malutki i nie pomieściłby 18 osób w salonie jednocześnie. Ale wypożyczony namiot egzamin zdał idealnie!


Teraz mogę tylko wspominać i porządkować zdjęcia.. 

Maremi

2 komentarze:

  1. Super pomysł z tym namiotem :-) U nas też wszystkie komunie w domu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy, którym opowiadam są zachwyceni, ale ja najbardziej, bo w końcu nie musiałam się martwić, jak usiądziemy do obiadu, jak się zmieścimy...
      Dziękuję za komentarz.

      Usuń