Kiedy byłam mała, kiedy lato rozkwitało cała pełnią w ogrodzie, przebojem słodkości były porzeczki z cukrem i śmietaną. Pychota!!! Dziś mało kto pamięta o tych owocach. Chyba "starzy działkowicze"... U mnie w ogródku przed domem rosną trzy kolory;) białe, czarne i czerwone.
Moja córka poza kilkoma wyjątkami nie lubi jeść samych owoców. O porzeczkach powiedziała, że są kwaśne!I nie ma zamiaru ich jeść! Babcia wołała o pomstę do nieba, a ja próbowałam latorośl oszukać i nakłonić do spróbowania. Stwierdziłam, że muszę jej pokazać, jak się jadło w moich dziecięcych latach.
Szybciutko obrałam owoce z gałązek, przepłukałam, wsypałam do pokaźnego kubeczka, zasypałam cukrem, łyżka śmietany i gotowe!!!
Spałaszowała wszystko, a najlepsze było oczywiście robienie "ciapy" z owoców łyżeczką;)))
Przy okazji zastanawiałam się dlaczego my tak jedliśmy, a nasze dzieci nie chcą, może tylko moje, już sama nie wiem, ale doszłam do pewnych wniosków. My, przynajmniej ja, nie mieliśmy tyle słodyczy, co dzieci dzisiejsze i taki porzeczkowy deserek był naprawdę rarytasem.
A chleb z wodą i cukrem.......
A kogel mogel.......
Mniammmmmmm!!!!!!
Maremi




Smak i zapach to 100% prawdziwych wspomnień. Moje wakacje u dziadków to smak smażonego chleba z cukrem, chleb ze śmietaną z cukrem, i ogórek prosto z krzaka zjadany na środku pola posypany pokruszoną w grudą soli.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
I oczywiście kartofle z ogniska...
UsuńDziękuję za komentarz.