Zawsze, zawsze pragnęłam mieć córeczkę. Zawsze marzyłam o czesaniu jej długich włosów, robieniu warkoczy, dobieranych, koków... Toteż, kiedy urodziła się moja mała, wiedziałam, że moje marzenie się spełnia...
Ale okazało się, że nie do końca;)))) Ot, przewrotność losu:))))))))))) Moja córka nie przepada za czesaniem wymyślonych przez mamusię fryzur. Najchętniej kitkowarkocz - tak nazywa takie związanie włosów. Frotka, warkocz, frotka. Zero polotu, zero uroku, zero romantyzmu, brrrrrr.
Na szczęście udaje mi się przekonać ją do tego, aby od czasu do czasu pozwoliła matce na "odrobinę luksusu";)Ale okazało się, że nie do końca;)))) Ot, przewrotność losu:))))))))))) Moja córka nie przepada za czesaniem wymyślonych przez mamusię fryzur. Najchętniej kitkowarkocz - tak nazywa takie związanie włosów. Frotka, warkocz, frotka. Zero polotu, zero uroku, zero romantyzmu, brrrrrr.
Mój ukochany warkocz dobierany. Już troszkę "zużyty", bo zabawa była znakomita!!!
Tutaj kłos, widoczny z boku, bo ciągle nie nauczyłam się jeszcze łapać wszystkiego w kadr, przypominam sobie po fakcie...
Nawet nie wiem czy ta fryzura ma jakąś nazwę, ale jest wg mnie bardzo
dziewczęca i romantyczna,
a do tego wbrew pozorom warkocz bardzo dobrze trzyma włosy z tyłu i nic nie leci na twarz.
a do tego wbrew pozorom warkocz bardzo dobrze trzyma włosy z tyłu i nic nie leci na twarz.
Ta sama wersja, ale dobrych kilka centymetrów więcej. Zrobiona na zakończenie roku szkolnego.
Mała wariacja na Boże Ciało i procesję ...
"Próbna" fryzura komunijna:
Dopleciony warkoczyk z boku...
Zdaję sobie sprawę z niedoskonałości, ale wszystko, co nie wyszło(czyli upięcia końcówek,
z którymi nie mogłam sobie poradzić) przykrył wianek.
z którymi nie mogłam sobie poradzić) przykrył wianek.
A oto efekt końcowy:
Niestety ulegając modzie, dziecię moje chciało ściąć włosy po komunii. Udało mi się wyperswadować jej tę "dramatyczna decyzję",
aby je tylko podciąć ok.7 cm. I nie chodziło o moją potrzebę czesania, tylko o jej wygodę. Nie lubi opasek, spinek, ani niczego takiego, więc wytłumaczyłam dziecięciu, że musi móc je związywać, zwłaszcza, że właśnie wyjechała na kolonie i musi sama szybko rano uczesać włosy. Dała się przekonać;)
aby je tylko podciąć ok.7 cm. I nie chodziło o moją potrzebę czesania, tylko o jej wygodę. Nie lubi opasek, spinek, ani niczego takiego, więc wytłumaczyłam dziecięciu, że musi móc je związywać, zwłaszcza, że właśnie wyjechała na kolonie i musi sama szybko rano uczesać włosy. Dała się przekonać;)
A na koniec "pół żartem pół serio" odrobina szaleństwa na zabawie karnawałowej.
Chyba widać, że hipiska?
Chyba widać, że hipiska?
Maremi













No, masz dryg dziewczyno ! Ja plotłam jedynie zwykły warkocz. Dobrze, że moje wnusie lubią się czesać i czekają z uczesaniem gdy babcia przyjdzie :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i działaj z hortensjami, nie są takie trudno jak by się mogło wydawać.
Dziękuję za miłe słowa
Usuńale cudne fryzury ja to ledwie kucyka umiem spiąć :)))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło
Dziękuję, metodą prób i błędów wszystko się powinno udać.
UsuńPozdrawiam