Dziś z domu wychodzimy na podwórko. Gdzie z dumą muszę się pochwalić, że plac zabaw dla naszych dzieci jest dziełem rąk mojego Męża. Naprawdę. Sam go zbudował!
Oczywiście zjeżdżalnia, czy łańcuchy do huśtawek zostały zakupione;), ale całość zbudował mój Mąż. Najpierw naoglądał się gotowych konstrukcji na allegro, itp., wydrukował kilka projektów, przegadaliśmy, co byśmy chcieli dla dzieci i rozpoczął budowę... Większość konstrukcji, czyli belki i deski z piaskownicy, została zakupiona, ale np. ścianki domku są z odzysku;) To boazeria z przedpokoju moich teściów;)) Dziś wiem, że powinna być ściślej zabudowana na ściankach, ponieważ gdy wieje wiatr nie można się swobodnie bawić w domku, bo nie jest zbyt przyjemnie. Trzeba było też wykombinować jakieś drzwiczki, ale trudno... Później ścianki zasłoniłam jeszcze matą bambusową czy jakąś trawiastą, nawet nie wiem dokładnie i było przytulniej. Ale prawda jest tak, że jak było zimno, to dzieciaki i tak nie chciały się tam bawić. Logiczne nie?
E miała 2 latka, gdy całość powstała. Jak widać na zdjęciu jest piaskownica, na górze domek i zjeżdżalnia. Są tez dwie huśtawki. Na początku były dwie różne - E miała taką dla mniejszych dzieci - widać na zdjęciu, a gdy podrosła, założyliśmy jej taką samą jak dla M.
Piasek w piaskownicy był, że tak powiem prawdziwy, babki wychodziły z niego rewelacyjne. Przez 8 lat trochę go ubyło... Uznałam, że nie będę już dokupować nowego, bo przecież dzieci mi wyrosły, pewnie z czasem trzeba będzie konstrukcję rozłożyć... A tu nagle w tym roku nastąpiła jakaś swoista reaktywacja piaskownicy: E i jej koleżanki w każdej wolnej chwili bawią się w piasku, najczęściej gotują... Trochę jakbym widziała pewien program telewizyjny: "Wydajemy za 5 minut", "Masz 3 sekundy na zrobienie deseru"... ha, ha ha.
Chcąc uatrakcyjnić dzieciom plac zabaw, kilka lat temu, dokładnie w czerwcu 2011, zdecydowaliśmy się na zakup trampoliny, która okazała się strzałem w dziesiątkę! Był to prezent na dzień dziecka, na ukończenie przedszkola i za piękne świadectwo syna;) 3 w jednym;)
Przez tych kilka lat troszkę trzeba było coś w niej wymienić czy dokupić, ale sama konstrukcja jest bardzo mocna i trampolina spełnia swoją funkcję i dzieciaki, mimo że większe, nadal są zachwycone.
Z kolei liczba i rodzaje basenów jakie przewinęły się przez nasze podwórko przez 15 lat - wiek syna - jest interesująca;) Zaczęliśmy oczywiście od małych dmuchańców o średnicy chyba 1 metra, później były baseny rozporowe, dmuchane, okrągłe, prostokątne, dostawialiśmy zjeżdżalnię, dostawialiśmy mały basenik do płukania nóżek...
A od zeszłego roku w końcu mamy basen na ogrodzie, wydatek spory, utrzymanie czystości wody pracochłonne, ale mieścimy się w nim swobodnie cała rodziną. Basen przezimował w garażu zasypany kilogramem mąki ziemniaczanej;))) i udało się. Generalnie mam nadzieję, że jeszcze wytrzyma parę lat. Wydatek spory jak za plastik, gumę, stelaż i sznurek, ale pamiętam, że czasami w ciągu jednego lata dzieciaki z koleżankami i kolegami rozwalały dwa baseny rozporowe, więc nie jest źle - już drugi rok mamy ten sam!
Dzieciaki są zachwycone, ale uwierzcie największą radochę ma mój szanowny Małżonek!!!
Kiedyś jedna z moich ciotek powiedziała, że u nas widać, że dzieciaki są najważniejsze. Przyznam, że nie zrozumiałam do końca o co jej chodzi, ale później przemyślałam sprawę i zaskoczyłam (jak rasowa blondynka), nie "zatrybiłam" do razu ponieważ zawsze ważniejsza była dla mnie dobra zabawa moich dzieci niż piękny skalniak, kaskada czy fontanna w ogródku;)))) Ale to chyba naturalne...? Kiedy moje pociechy wyrosną zupełnie i ich kuzyni także, z placu zabaw, zapewne przyjdzie czas na kaskady i fontanny;))) Które tak na marginesie pasjami oglądam na cudzych blogach, ogródkach i w marketach budowlanych. W tym momencie jednak jest wg mnie tak jak powinno być.
pozdrawiam
Maremi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz