Mieszkamy w stary, blisko stuletnim domu poniemieckim. Moja rodzina po zakończeniu wojny znalazła się w kręgu tych "wybranych" przesiedlanych zza Buga. Dotarli do Wrocławia i tu umieszczono ich w opuszczonych domach. Tam koło Lwowa zostawiali dorobek swojego życia. Podobno dziadek długo wierzył w to, że kiedyś tam wrócą. Inny jego znajomy miał zawsze spakowaną walizkę, tak na wszelki wypadek, gdyby nagle kazali wracać. I my właśnie mieszkamy w jednym z takich domów. Długo można by opowiadać... To zapewne nadaje się na osobnego posta.
Dziś chcę jednak pokazać okno w naszym małym saloniku. Małym, ponieważ ten domek jest rzeczywiście niewielki metrażem. Niewiele ponad 80m2. Nieduży, niewysoki, ze skosami na piętrze. Jedynym plusem jest to, że każdy ma tu swój pokój. Wracając jednak do okna. Okna, które do tej pory było tym starym poniemieckim. Naprawdę. Dopiero w tym roku doczekało się wymiany na nowe. Przyczyn było mnóstwo: od tych prozaicznych - finanse - po bardziej przekonujące - może będziemy się rozbudowywać. Pierwotnie nasz salonik był kuchnią, w której mieszkał ktoś inny (do lat 90). Później czekał na lepsze czasy finansowe, a po moim ślubie czekał na rozbudowę, ale plany się pozmieniały i się nie doczekał.
Dziś chcę jednak pokazać okno w naszym małym saloniku. Małym, ponieważ ten domek jest rzeczywiście niewielki metrażem. Niewiele ponad 80m2. Nieduży, niewysoki, ze skosami na piętrze. Jedynym plusem jest to, że każdy ma tu swój pokój. Wracając jednak do okna. Okna, które do tej pory było tym starym poniemieckim. Naprawdę. Dopiero w tym roku doczekało się wymiany na nowe. Przyczyn było mnóstwo: od tych prozaicznych - finanse - po bardziej przekonujące - może będziemy się rozbudowywać. Pierwotnie nasz salonik był kuchnią, w której mieszkał ktoś inny (do lat 90). Później czekał na lepsze czasy finansowe, a po moim ślubie czekał na rozbudowę, ale plany się pozmieniały i się nie doczekał.
Wykorzystując tegoroczną komunię córki zmobilizowaliśmy się do działań remontowych, z których jestem bardzo zadowolona - jesteśmy wykończeni psychicznie i finansowo - ale satysfakcja z efektu - bezcenna!!!
Jeśli wcześniej miało się takie coś....
Szukam nadal pomysłu na parapet, na aranżację, przyznaję, że firaneczka trochę przypadkowo dobrana (taka była w szafie na półce;). Zasłonki nadal te same;(((
Dodatkowo muszę lekko się ścierać z moją mamą, która na oknie widziałaby tylko mnóstwo kwiatów - doniczka przy doniczce - firankę do ziemi, itp. Ja z kolei parapet okienny traktuję jak półeczkę, na której będzie się działo, wcale nie upieram się przy jedynym i słusznym ustawieniu.
Dodatkowo muszę lekko się ścierać z moją mamą, która na oknie widziałaby tylko mnóstwo kwiatów - doniczka przy doniczce - firankę do ziemi, itp. Ja z kolei parapet okienny traktuję jak półeczkę, na której będzie się działo, wcale nie upieram się przy jedynym i słusznym ustawieniu.
Taki jest aktualny widok na okno i aranżację na parapecie, ale nadal szukam i będę wdzięczna za każdą sugestię co dodać, co wyrzucić, co przestawić lub dostawić...
Pozdrawiam
Maremi
Parapet wygląda bardzo ładnie....ja postawiłabym może cos tam jeszcze w żywym kolorze albo po prostu przemalowała na jakiś ciepły kolorek te dwie donice.
OdpowiedzUsuńDziś już jest inaczej;) Dziękuję za radę , pomyślę...
OdpowiedzUsuń