niedziela, 9 października 2016

"Harry Potter i Insygnia Śmierci" J.K. Rowling - nr 28

         


       Ostatnia część cyklu Rowling.  Nie jest moją ulubioną. Największy sentyment mam chyba do "Księcia półkrwi" - wiadomo;)

         W tych książkach podoba mi się jednak to, że rosły wraz z pierwszymi czytelnikami, Harry był coraz starszy i jego czytelnicy też, tak jak syn mojej koleżanki z pracy. ( tak mi to opowiadała)

          Pękałam ze śmiechu, gdy Ron wymieniał bajki z dzieciństwa, a Harry i Hermiona nie znali tych tytułów. Niezwykła jest bitwa o Hogwart, zjednoczenie wszystkich przeciw Voldemortowi.

        Płakałam, gdy zginął Snape i jeden z bliźniaków, Tonks i Lupin, Colin i inni. Przyznam, że uwielbiam scenę w filmie, w której pokazane są wspomnienia Snape`a z chwili, gdy przychodzi do domu Potterów i znajduje tam nieżyjącą Lilly. 
Szlochałam jak bóbr!

      Najbardziej jednak lubię epilog - 19 lat później - zawsze wyobrażam sobie jak potoczyłyby się losy bohaterów, gdyby powstał ciąg dalszy książki i tu Rowling uchyliła rąbka tajemnicy i pozwoliła mi zaspokoić ciekawość.


Pozdrawiam
Maremi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz